Jeśli nie lubisz książek, będziesz się tutaj nudził.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu

Szara rzeczywistość

 Czyli koniec wypoczynku.

Tygodniowy wypoczynek nad morzem zakończył się we wtorek. Ubolewałem strasznie nad tym, że trzeba wracać i czekać znowu na te piękne i spokojne chwile, jakie były na plaży, z dala od domu. Osiem lat czekania na taki wypad, który trwa tylko tydzień. To jest po prostu tortura, której jestem poddawany. Ale zawsze cierpliwość popłaca i takie wyjazdy potrafią dać wiele emocji, choć cała magia trwa zaledwie siedem dni.

Domek był bardzo fajny i od razu mi się spodobał. Miał on miejsc na 6 osób, ale wybraliśmy się tam w piątkę. Na piętrze były cztery miejsca do spania i tam ulokowała się moja rodzina, a ja wybrałem miejsce na parterze. To znaczy dokładnie tak nie było. Na dole była wielka wersalka, kablówka i lodówka. Więc jakoś udało mi się wszystkich wygonić i sam mogłem sobie wieczorami oglądać a to mecze na Eurosporcie, a to DR. House'a na AXN. Pogoda jednak była strasznie dołująca i czasem miałem ochotę wrócić do domu, bo w centrum Polski było słonecznie i pięknie. Ale moim celem nie było jakieś masakryczne opalanie, bo chciałem wyglądać jak murzyn albo mój kolega, co ma ciemną karnację. Chciałem przyjechać tylko po to, żeby wypocząć od szarej rzeczywistości. Bo było mi to bardzo potrzebne. Przez pierwsze cztery dni padało. No choć czasem wychodziło słoneczko. Jednak ograniczało to nas tylko do wychodzenia na spacery wieczorem po plaży. Nie nudziłem się, w ogóle. Miałem telewizor oraz:

Książki. Zabrałem ze sobą dwie książki. W domu przed wyjazdem czytałem książkę Martyny Wojciechowskiej Kobieta na krańcu świata. Przeczytałem jakoś 200 stron i przez dwa dni spokojnie dokończyłem czytać bardzo fajną książkę przygodową.

Książka Rockowy Armagedon, którą napisał George R. R. Martin także wpadła do torby, gdzie pakowane było wszystko. Zacząłem ją czytać z wielką ochotą i skończyłem w niedzielę, czyli dwa dni przed odjazdem.

 Podczas wczasów przytrafił mi się jeden niewypał. W drodze nad morze stanęliśmy przy jakimś przydrożnym barze, żeby coś zjeść. Wybrałem małego kebaba za jakieś 8 złoty, czy coś w tych granicach. Efekt: przez cały dzień bolał mnie brzuch i straciłem ochotę na jedzenie tego typu rzeczy. Mięsa w nim to było jak na lekarstwo, a ilość kapusty pekińskiej po prostu była tak wielka, że można było zrobić sałatkę do obiadu. Myślałem, że nie zjem już więcej tam kebaba, ale chciałem się na siłę przełamać i w niedzielę zjadłem małą porcję za 12 złoty. Trochę drogo, ale co miałem się dziwić, jeżeli stoisko było przy samym morzu. No jakieś 200 metrów od samej plaży. Ten kebab był bardzo dobry, tylko błędem było dodawanie przez pana (kucharza?) groszku. Psuł cały smak.

Drugim niewypałem był rejs statkiem z Helu do Sopotu. To znaczy nie był to taki wielki nie wypał. W zasadzie mi się bardzo podobało płynąć trzy godziny w obydwie strony, ale pogoda była tak zła, że praktycznie nic nie było widać i cały czas musieliśmy chronić się przed deszczem. W Sopocie przez chwilę mieliśmy okazję oglądać Puchar Świata w Żeglarstwie.

Praktycznie na sam koniec powiem coś o pamiątkach, które kupiłem. Wielu z Was może być zdziwiona i jakoś powiedzieć, że kretyn ze mnie, że kupiłem sobie na wczasach:

Wszystkie książki kupiłem na wyprzedaży w takich małych stoiskach. Myślę, że był to bardzo dobry zakup z mojej strony, bo wartość książek w księgarni wynosiła by mnie jakoś 135 złoty, a kupiłem je za jakieś 50 złoty. Juź będę miał co poczytać, bo te książki zapowiadają się bardzo fajnie. Jak skończyłem w niedzielę czytać Rockowy Armagedon rozpocząłem po zakupie czytanie książki Kryptonim Wenus, którą napisał Michael Cordy. Na zdjęciu gdzie siedzę w pokoju właśnie czytam tę książkę. Powiem Wam, że czytanie nad morzem jest znakomite i bardzo przyjemne. Dwa razy udało mi się położyć na kocyku na plaży i poczytać godzinę książkę.

Przez całe wakacje popularna stała się jedna piosenka, którą śpiewała moja ciocia, a wykonanie zawsze mnie bawiło. Ciekawy jestem czy ktoś zna tę piosenkę, czy usłyszy ją pierwszy raz, bo ja nie znałem jej dopóki, dopóty nie dostałem tytułu i nie wyszukałem w internecie. Mianowicie jest to piosenka Wojciecha Młynarskiego - Jesteśmy na wczasach:

czwartek, 18 sierpnia 2011, sarenkasarna

Polecane wpisy

  • Tygrysie Wzgórza - Konkurs

    Wyniki. I znowu dałem plamę. Miałem ogłosić wyniki konkursu wczoraj, ale oczywiście zbiegi okoliczności i chwilowy brak weny prztczyniły się do tego, że musiał

  • Tygrysie Wzgórza - Konkurs

    Kiedyś trzeba zacząć. Blog już istnieje jakiś czas i doszedłem do wniosku, że brakkonkursów jest trochę złym manewrem, gdyż wielu innych recenzentów na swoich

  • Biblioteka Blogera 2

    Nadeszła moja chwila. Dzisiaj taki wpis będzie, żeby się przed Wami pochwalić. Ale nie specjalnie, bo chce poczuć się lepszy i w ogóle. Nie, nie myślcie tak,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/08/18 15:59:59
Wypoczynki po ciężkich dniach są zbawienne i nawet krótki czas w innym miejscu potrafi zdziałać cuda. Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale jeżeli miałeś zajęcie i dobrze Ci było, to bardzo dobrze.
A co do piosenki, to jest fenomenalna!:)
-
ksiazkowka
2011/08/19 10:50:09
Pamiątki są świetne i nie uważam byś był "kretynem", że je kupiłeś. Zrobiłabym to samo. ;)
-
sarenkasarna
2011/08/19 10:53:58
No tak, ale nie zawsze wyjeżdża się nad morze i można było kupić coś co będzie się kojarzyło z tamtym rejonem. Na przykład: muszla.
Ale i tak jestem zadowolony.
-
avo_lusion
2011/08/19 18:35:31
Sarenko, super, że wypocząłeś i miałeś taki wypad. Każdy potrzebuje odprężenia. Ja nad morzem czytałam jak maszyna dosłownie. Ehh, wspomnienie...
-
Gość: Aneta, *.play-internet.pl
2011/08/25 09:37:50
Mój mąż zjadł kiedyś nad morzem placki ziemniaczane i dostał strasznego zatrucia pokarmowego z temperaturą 40stopni. Musiały być niedosmażone... To przykre, że wciąz trafiamy w niektórych lokalach na potrawy, które nam szkodzą, nie powinno tak być. Cóż co piękne to niestety szybko mija, ale pozostają fotografie i wspomnienia, ja maniakalnie fotografuję na wyjazdach, by miec potem co wspominać. Polskie morze zwiedzałam po raz pierwszy dokładniej w zeszłym roku, mileto wspominam :) Pozdrawiam
-
Gość: Aneta, *.play-internet.pl
2011/08/25 09:39:19
Co do czytania nad morzem - mam takie samo zdanie, cudowna sprawa, a zakupy książkowe to super sprawa :)
-
sarenkasarna
2011/08/25 15:22:59
Szkoda, że w takich restauracjach nie było pani Magdy Gessler, ale po co ona ma być przy lokalach nad samym morzem, gdzie w czasie, kiedy ruch jest ogromny, każdy chce coś zjeść nawet, jakby to był ich ostatni posiłek. Chcą zarobić i to zrobią, bo mają znakomite warunki na to.
Czytanie nad morze jest wspaniałe i najchętniej bym tam został:) Nie wiem jak z pisaniem, ale pewnie podobnie:)