Jeśli nie lubisz książek, będziesz się tutaj nudził.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu

"Kryptonim Wenus" Michael Cordy

Recenzja książki.

 

Nazwa książki: Kryptonim Wenus
Autor:
Michael Cordy
Wydawnictwo:
Amber
Typ książki: thriller

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE

Miłość. Jakie to jest piękne słowo, prawda? Każdy z nas przeżyje choć jeden raz ten stan, kiedy nie można przestać myśleć o innej osobie, gdyż czujemy w sercu, że jest ona nam bardzo potrzebna. Dla tej drugiej osoby zrobimy wszystko i będziemy się starali ze wszystkich sił, żeby była szczęśliwa, bo jej radość, da nam powód do dumy. Czasem miłość potrafi być ślepa, przez co cierpimy. Dobrze byłoby, żeby kochała nas ta osoba, którą my kochamy. Ale w rzeczywistości jest to bardzo ciężkie do wykonania, ponieważ potrzeba wielu starań oraz trzeba poświęcić ogromne ilości czasu.

Profesor Bacci po wielu latach doświadczeń i badań stworzył pewien lek, który potrafi wywołać miłość. Sposób działania tej substancji jest bardzo prosty: aplikujemy do wybranej osoby lek, który zawiera nasze DNA. Gdy ofiara wyśpi się, przez 48 godzin będzie kochała tylko nas i nie będzie widziała nikogo innego. Profesor nie nawiązywał żadnych umów ze sponsorami, bo jedni albo nie wierzyli w sukces leku, albo chcieli dużej części zarobku za sprzedawanie specyfiku. Bacci po pewnym czasie natrafił na szwajcarki bank, który prowadzi Helmut Kappel. Podpisują umowę, ale żeby sprawdzić czy na prawdę specyfik działa, przetestują jego działanie na własnych dzieciach. W ten sposób Max Kappel zakochuje się w Isabelli Bacci. Ich miłość trwała 48 osiem godzin, a potem wszystko się rozpłynęło, jakby nigdy się nie znali i nic do siebie nie czuli. Helmut Kappel miał ostatnio ogromne problemy finansowe i szukał deski ratunku. Jak się okazało, specyfik był jego ostatnią deską ratunku. Bez wiedzy profesora Bacciego, młodszy syn, Joachim, zmodyfikował lek tak, żeby wszyscy ludzie na świecie kochali jego do końca świata. Sztuczne uczucie, ktore było między Maxem, a Isabellą z czasem zaczyna rozkwitać.

Michael Cordy w znakomity sposób przedstawił nam igranie człowieka z naturą. Stworzenie specyfiku, który potrafi wywołać prawdziwą miłość to nie tylko próba oszukania życia, ale szansa na zawładnięcie nim. Udowodnił to Helmut Kappel, który chciał szantażować swoich klientów tym środkiem, żeby płacili za niego grube pieniądze. Sam rozkochał w sobie młodą i piękną modelkę. Zastanówmy się jednak: czy taki lek nie byłby czymś cudownym, gdyby na prawdę istniał? Jest wiele osób na świecie, które mają problemy sercowe i często nie mogą sobie ułożyć życia. Są też osoby, które zostały dawniej skrzywdzone i nie chcą, tudzież nie potrafią już nikogo pokochać. Życie bez miłości jest ciężkie i trudne. Taki specyfik dla wielu osób mógłby być, jak tlen. Ale jednak przykład wykorzystania tego leku, który pokazany jest w książce "Kryptonim Wenus", daje wiele do zrozumienia. Gdy doszedłem do zastosowania tego leku chciałem, żeby było coś takiego w aptece. Zrobiłbym wszystko, żeby pokochała mnie osoba na której mi strasznie zależy. Ale co się dalej wydarzyło, zniechęciło mnie strasznie i liczę na to, że nikt czegoś takiego nie wymyśli. Chociaż...

"Kryptonim Wenus" to dobry thriller, który ma trochę z powieści sensacyjnej. Michael Cordy od samego początku buduje fajny klimat, który z upływem czasu oraz kolejnych stron, wciąga bardziej. Na pierwszej stronie są słowa Williama Szekspira:
Idź po to ziele. Znasz je dobrze przecie.
Wiesz, żegdy sokiem z niego pryśniesz w oczy.
To do szaleństwa będą zakochane.
W każdym stworzenium, które wtedy ujrzą.

Oczywiście nic nie rozumiałem z tego cytatu. Ale po skończeniu lektury, każde zdanie wydawało mi się oczywiste. Ba! Każdy wyraz.
Podsumujmy szybko książkę: napisana jest łatwym językiem, chociaż jest sporo wyrazów "doktorskich", które potrafią trochę zawrócić w głowie i ja do tej pory nie znam znaczenia większości z nich. Ale to nie jest żaden minus, bo to w sumie powieść, która zawiera wiele z dziedziny nauki. Postacie są doskonale opisane i nie ma problemu z wyobrażeniem sobie każdej z nich. Fabuła ciągle trzyma się całości i nie ma dużych uskoków w bok. Polecam tę książkę, bo spędza się przy niej wiele dobrych godzin, mimo że ma około 250 stron.

Ocena: 6/6

czwartek, 25 sierpnia 2011, sarenkasarna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2011/08/25 16:35:26
Wow. lek na wywołanie miłości. Ciekawa sprawa. :) Musze tę książkę przestudiować. ;)
-
avo_lusion
2011/08/25 16:48:24
Dobra recenzja, wyrabiasz się:) Trzymam kciuki za konkurs, masz w nich szczęście, więc powinno nie być problemu.
-
2011/08/25 17:07:58
Przydałby mi się taki eliksir miłości :-) Ale z drugiej strony uczucie wywołane na siłę, przy pomocy specyfiku, chyba nie byłoby szczere i prawdziwe. Niemniej, sama książka wydaje się ciekawa. Powodzenia w konkursie :-)
-
sarenkasarna
2011/08/25 18:55:48
Ale taka rzecz fajna by była:D
Dzięki:)
-
cyrysia
2011/08/25 19:05:13
No nie wiem czy tak dobrze by było, gdyby rzeczywiście wymyślono lekarstwo na miłość. Więcej zamieszania i zawirowania by przysporzył ten specyfik niż pozytku. Co do książki chętnie przeczytam i zobaczę jak się rozwinie akcja.
-
sarenkasarna
2011/08/25 19:18:48
A jaki drogi by był ten lek?:D Pewnie grube tysiące, jak nie miliony;)
-
2011/08/25 19:31:50
Powodzenia w konkursie :).
Kiedyś wyd.Amber to była marka, dziś, to zdaje się przebrzmiałe echo dawnej świetności, szkoda. A z omawianej książki, zainteresował mnie eliksir. Niebezpieczne narzędzie w rękach zręcznego manipulatora :).
-
sarenkasarna
2011/08/25 19:59:27
Mam jeszcze jedną książkę z tego wydawnictwa, a mianowicie: "Drugi Horyzont".
To z tej samej półki była powieść jak kupowałem nad morzem, więc pewnie coś podobnego z kategorii będzie;)
Dziękuję.
-
2011/08/26 18:09:16
Eliksir miłości...fajna rzecz, ale nawet gdyby istniał, to chyba wybrałabym lubczyk ;-)
-
sarenkasarna
2011/08/26 20:27:06
Czemu?:D
Eliksir fajniejszy:)
-
avo_lusion
2011/08/26 21:01:28
Sarenko, ty wiesz, do czego służy lubczyk...? Uwierz mi, eliksir jest mniej fajny, hihihi :))
-
sarenkasarna
2011/08/28 19:07:42
Wiem, wiem do czego służy, ale jednak taki lek, jak w książce był opisany, byłby fajnym rozwiązaniem:)
-
Gość: AgnieszkaWawka, *.play-internet.pl
2011/08/31 09:04:29
Piękna recenzja, nagrodę masz w kieszeni :)
-
sarenkasarna
2011/08/31 16:54:53
E no. Może nie tak bardzo optymistycznie, bo nie jestem profesjonalnym recenzentem:D