Jeśli nie lubisz książek, będziesz się tutaj nudził.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu

"Kobieta na krańcu świata" Martyna Wojciechowska

Recenzja książki.

 

Nazwa książki: Kobieta na krańcu świata
Autor:
Martyna Wojciechowska
Wydawnictwo:
G+J Rba
Typ książki: przygodowa

 

Dzisiaj chciałbym Was zabrać w podróż po całym świecie. Powiedzmy, że bilety Wam wszystkim zasponsoruje, bo wiem, iż koszty całej tej eskapady będą wielkie, a chciałbym, żeby jak najwięcej osób przeżyło wspaniałą przygodę. Cała wyprawa odbędzie się dzięki Martynie Wojciechowskiej, która napisała książkę o kobietach, żyjących na tej samej planecie, jednak mieszkających w róznych zakątkach Ziemi.

Martyna Wojciechowska przemierzyła kulę ziemską w poszukiwaniu bohaterek do swojego programu Kobieta na krańcu świata. Podróżniczka odnalazła je na trzech kontynentach. Podróż zaczyna się od państwa w Ameryce Południowej - Boliwii. Jest to jeden z biedniejszych krajów na świecie. Martyna w dzielnicy La Paz spotyka tam pewną kobietę, która mimo że jest młodsza od niej, wygląda zdecydowanie gorzej. Carmen Rojas aby utrzymać siebie oraz dwójkę swoich dzieci walczy na ringu z mężczyznami. W takim kraju jak Boliwia, prawa kobiety są strasznie ograniczone, a jakby było mało tego, to jeszcze mężczyźni mogą bić je, bez największych konsekwencji. Carmen była żonata, ale jej mąż bił ją i zdradzał. Właśnie dlatego zaczęła walczyć na ringu, bo jak powiedziała: "Kiedy zostanę zapaśniczką, odnajdę go, żeby go sprać". W następnej podrózy, Martyna Wojciechowska przedstawia nam życie gaucho. Edith Tripel jest bardzo młodą panną, która pracuje jako pasterz bydła. W Wenezueli poznajemy kobiety dla których wygląd, jest sprawą priorytetową i statystycznie 80% Wenezuelek przeszło choćby jedną operację plastyczną. W Azji poznajemy niebiezpieczna pracę kobiet z organizacji MAG (Mines Advisory Group), które codziennie rozbrajają miny na terenie Kambodży. Za pracę, która naraża ich życie, zarabiają miesięcznie ledwo 200$. W książce możemy jeszcze przeczytać o pracy turystycznej w Wietnamie, o przybranej matce słoni, o dwóch kobietach, które mają jednego męża oraz o młodej mieszkańce Namibii, która została wydana za mąż w wieku około czternastu lat.

Podróżniczka napisała wspaniałą książkę na temat życia kobiet na świecie. Nie jest to życie piękne i wspaniałe, jak się okazuje po przestudiowaniu Kobieta na krańcu świata. Już na samym przykładzie Boliwijskiej zapaśniczki, Carmen, która była bita, upokarzana i zdradzana za to, że w tym kraju nie ma zbyt dużego prawa do głosu. Żeby mogła przeżyć musi zarabiać poprzez walki z mężczyznami, ale i tak zarabia grosze. To samo tyczy się pracy w Kambodży, gdzie grupa kobiet rozbraja codziennie miny, żeby mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie. Wspaniała praca, która jednak jest bardzo niebezpieczna i wymaga wielu wyrzeczeń, bo przez wiele czasu nie widzą się ze swoimi rodzinamy. Pisarka pokazuje nam także wspólne cechy, jakie mają główne bohaterki jej książki. Zawsze starają się wyglądać jak najlepiej. Kobiety z Wenezueli zbierają nawet cały rok na to, żeby pójść do specjalisty i poprawić swój wygląd poprzez operacje plastyczne. Tutaj jest na bogato, ale co mają powiedzieć kobiety w tak biednych karajch jak Namibia? A co mogą one powiedzieć. Zacznijmy od tego, że to państwo leży w bardzo gorącym miejscu na naszej planecie. Tam kobiety używają maseczek błotnych wymieszanych z łajnem, do ochrony ciała przed promieniami słonecznymi. Ta "śmierdząca" maseczka jest także stosowana, jak współczesne perfumy. W Tanzanii kobiety nie mogą pokazać swojego piękna, bo ich kultura karze im skrywać swoje piękno tylko dla swoich mężów. Jest to tak jakby pewna dyskryminacja i ograniczenie praw, bo kto by w Polsce kazał swojej żonie ubrać się w wielkie prześcieradło, bo nie chce, żeby inni faceci się jej przyglądali. Zdarzają się oczywiście wyjątki, ale ja sam tego nie popieram. Lecz dużo nie mamy do powiedzenia w odmiennej kulturze, bo to jest już zapisane w ich księgach od wielu, wielu lat. Możliwość ożenienia się cztery razy jest jednak przytłaczająca. Niby meżczyźni w Tanzanii zapewniają, iż kochają każdą kobietę tak samo, ale jest to po prostu krzywdzące dla kobiet, które mają rywalkę. Martyna Wojciechowska liczy na to, że za jakiś czas kobiety się zbuntują i będą mieli lepsze prawa, bo jak same powiedziały, czasem jest to złe dla nich.

Sama książka zawiera bardzo dużo zdjęć, które wzbogacają treść. Są w niej śmieszne momenty, które mogą poprawić humor. Są także chwile grozy, takie jak opis walki Carmen. W czasie czytania książki bardzo dużo czasu myślałem na temat, czy kobiety nadal są tą bardzo słabą płcią, czy jednak są już blisko mężczyzn. Wywnioskowałem jedno: kobiety są słabą płcią, ponieważ są dyskryminowane przez mężczyzn. I nie mam tutaj więcej do dodania. Gorąco polecam tę książkę!

Ocena: 6/6

 * na szaro cytat z książki

piątek, 19 sierpnia 2011, sarenkasarna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/08/19 20:59:21
Widzę, że na serio uwielbiasz taką literaturę :) Ja z kolei bardzo lubię Martynę :))
-
sarenkasarna
2011/08/19 21:01:10
Ja też ją bardzo lubię, a tak ogólnie to ładna jest ^^
Ale książka po prostu znakomicie pokazuje to, jakie życie mają kobiety. W Polsce tak chyba nie mają:)
-
felicja79
2011/08/19 21:08:10

Bardzo jestem ciekawa tej ksiązki! Oglądałam program Martyny Wojciechowskiej w internecie, całkiem legalnie można to zrobić na stronach onetu:

vod.onet.pl/kobieta-na-krancu-swiata,1424,serial.html

Tak nam się spodobał, że z mamą i siostrą obejrzałyśmy wszystkie odcinki. Te historie, które opisałeś, były tam też pokazane, dlatego zastanawiam się, czy po obejrzeniu programu książka nadal by mnie wciągnęła. Chyba muszę po prostu sprawdzić :-).

-
ksiazkowka
2011/08/20 07:41:49
Ja jeszcze nie czytałam nic, co wyszło spod pióra Wojciechowskiej. Muszę to nadrobić. :) Masz ode mnie e-mail na skrzynce.
-
sarenkasarna
2011/08/20 08:40:36
felicja - też oglądałem kilka odcinków jej programu w telewizji i czytając książke, miałem to samo, co podczas czytania Zielonej Mili. Wszystko miałem w głowie i fajne to było:)
-
2011/08/21 14:01:08
Jak ja podziwiam tę kobietę. A pamiętam jak zaczynała pojawiać się w TV w "Wielkim Bracie". Od tego czasu zaszła naprawdę daleko.
-
felicja79
2011/08/21 20:27:58

@Sarenkasarna
To dobrze, że w tej kolejności też się da. Bo ja zazwyczaj najpierw wolę przeczytać ksiązkę, a póżniej dopiero obejrzeć film. Ale skoro mowisz, że to nie przeszkadza przy tej ksiażce, to jak tylko gdzieś ją zobaczę, to przeczytam :-).

-
sarenkasarna
2011/08/21 20:51:14
Ja doszedłem do wniosku, że czytanie książki po wcześniejszym obejrzeniu filmu jest fajnym rozwiązaniem, bo wtedy odtwarza się w głowie wszystkie sceny. Ale czytanie przed filmem albo czytanie bez filmu do którego nie można porównać powieści, też jest dobre.
-
bujaczekowna
2011/08/22 23:59:34
Jeszcze nic nie czytałam jej, ale oglądam jej program czasem, który lubię ;)
Po książkę też pewnie sięgnę ;)
-
sarenkasarna
2011/08/23 08:22:16
W niedziele mój wujek od którego pożyczałem tę książkę, powiedział mi, że to jest najnudniejsza powieść, jaką napisała Martyna.
No jeżeli to jest ta najgorsza część to nie mogę się doczekaż, aż przeczytam kolejne jej książki:)
-
2011/08/23 11:31:10
Ja uwielbiam książki Martyny :))) Tę też czytałam i bardzo mi się podobała. Wczoraj zabrałam się za kolejną: "Etiopia. Ale czat!" i jak narazie zapowiada się interesująco ;-)
-
sarenkasarna
2011/08/23 15:35:38
Sam jestem bardzo ciekawy ksiażki "Etipioa. Ale czat!". Czekam, aż mi ją wujek przywiezie nastepnym razem z Warszawy, bo ją posiada;)
-
2011/08/23 18:03:04
W takim razie nic tylko czekać, aż przeczytamy i wymienimy się poglądami ;-)))
-
sarenkasarna
2011/08/23 18:52:26
Mam nadzieję, że szybko dostanę w swoje ręcę "Etiopia. Ale czat!". Ale pewnie z jakiś miesiąc się zejdzie, chociaż nie wiem. Chciałbym ją już teraz mieć:)
No oczywiście, że się wymienimy poglądami:)
-
Gość: Aneta, *.play-internet.pl
2011/08/25 09:33:23
Fascynująca w tej kobiecie jest niesamowita pasja życia, przygody i poznawania najbardziej nawet ukrytych zakątków świata, za to ją podziwiam. Nie oglądałam programu w TV, ale po książkę zapewne kiedyś sięgnę, bo na pewno warto. Czytałam jej "Przesunąć horyzont" o drodze na Mont Everest - polecam zdecydowanie :)
-
sarenkasarna
2011/08/25 09:40:02
Na pewno kiedyś znajdę czas i przeczytam tę książkę, ale obecnie czekam na "Etiopia. Ale czat!".:)